Moje pierwsze zwycięstwo :)
Strzelałam coraz lepiej, kształtowałam swoją technikę, już NIE miałam "cela jak baba z wesela". Na jednej tarczy potrafiłam wystrzelic 35 do 38-miu punktów na 50 możliwych. Instruktor mówił, że to całkiem dobry wynik jak na początkującą. Dlatego zaproponował mi udział w miejskich zawodach o puchar burmistrza, oczywiście zgodziłam się bez wahania. Zawody odbywały się niedaleko prześlicznego pałacu na świeżym powietrzu. Wśród dzieczyn nie było wielkiej konkurencji, ale sędzia na samym początku ogłosił, że oprócz pucharu osoba z najklepszym wynikiem otrzyma złoty medal. Po raz pierwszy strzelałam poza naszą strzelnicą i na dodatek pod gołym niebem, jednak strzelałam najlepiej jak potrafiłam. Strzelaliśmy do dwunastu tarcz po 5 strzałów do każdej. Zdobyłam wtedy 435 punktów, jednak nie sądziłam, że wygram. Inne dziewczyny były bardzo pewne siebie i sądziłam, że wygra któraś z nich. Pierwsze miejsce okazało się dla mnie ogromną niespodzianką. Byłam z siebie dumna tym bardziej, kiedy sędzia ogłosił, że to ja strzelałam najlepiej i to mnie należy się złoty medal. Wszyscy mi gratulowali, nie przypuszczałam, że wygram a co dopiero, że będę najlepsza.
Kilka dni później w lokalnej gazecie pojawiła się krótka notatka na temat zawodów. Pisali w niej, że to kobieta strzelała najlepiej. Cieszę się, że tą kobietą okazałam się ja. :)
